Przemiany w naszym życiu po adopcji
Po wielu latach bezskutecznych prób zajścia w ciążę, Megan i Alex zdecydowali się na adopcję milczącej sześcioletniej dziewczynki. Gdy ich nowe życie zaczęło się stabilizować, dziewczynka wypowiedziała zdanie, które całkowicie zmieniło ich percepcję…
Kiedy przez dziesięć lat próbowaliśmy mieć dziecko, zaczęliśmy czuć, że wszechświat nas za coś karze, ale nie potrafiliśmy określić za co.
Liczba wizyt u lekarzy zaczęła być nieprzewidywalna. Po pięciu klinikach i siedmiu specjalistach, którzy mówili nam, że powinniśmy _’żonglować oczekiwaniami,’_ straciłam rachubę. Używali ostrożnego języka, jakby unikanie słowa _nie_ miało złagodzić ciosu.
Po dziesięciu latach prób, zaczynasz myśleć, że wszechświat cię karze.
Zapamiętałam kształt poczekalni. Potrafiłam z pamięci wymienić skutki uboczne leków, jakbym czytała listę zakupów. Mój mąż, Alex, pozostawał spokojny podczas wszystkich tych chwil, nawet gdy ja nie mogłam tego znieść. Trzymał mnie za rękę podczas zabiegów i nieustannie powtarzał słowa otuchy.
„Nie skończyliśmy jeszcze mieć nadziei, Meg. Jeszcze nie, kochanie,” mówił.
Jednak pewnego popołudnia, gdy ostatni test okazał się gorszy niż się spodziewaliśmy, nie zapłakaliśmy. Siedzieliśmy przy stole kuchennym, trzymając nasze filiżanki z herbatą jak koła ratunkowe, i wpatrywaliśmy się w siebie.
„Nie chcę ci tego dłużej robić,” powiedziałam. „Alex, oboje wiemy, że to ja jestem problemem. To… moje ciało nie jest gościnne.”
Mój mąż sięgnął przez stół i ujął moją dłoń.
„Może tak jest, Megan,” powiedział. „Nie chcę, żebyśmy przestali starać się o bycie rodzicami. Są inne sposoby, a ja myślę, że powinniśmy skupić na nich naszą energię… i przestać niszczyć twoje ciało.”
To był pierwszy moment, w którym adopcja zaczęła wydawać mi się nie tylko alternatywą, ale prawdziwą szansą. To uczucie jakby otworzył się mały okno po zbyt długim czasie spędzonym w dusznej izbie.
Rozpoczynamy proces adopcji
Rozpoczęliśmy proces już w tym samym tygodniu.
Adopcja nie jest tak prosta, jak wypełnienie formularza i przywiezienie dziecka do domu. Wymaga wielu dokumentów, historii medycznych, kontroli tła, przeglądów finansowych i nawet inspekcji domu. Zadawano nam pytania, których wcześniej sobie nie zadawaliśmy: o konflikty, traumy, filozofie wychowawcze i nasze długoterminowe cele.
Adopcja to znacznie więcej niż tylko przywiezienie dziecka do domu.
Podczas wizyty domowej, nasza przypisana pracownica socjalna, delikatna kobieta o imieniu Teresa, powoli przeszła przez każdy pokój, notując coś na swoim notatniku. Zanim poszła, zatrzymała się przy drzwiach sypialni gościnnej i uśmiechnęła się do nas.
„Przygotujcie ten pokój,” powiedziała łagodnie. „Uczyńcie go pokojem dziecięcym.”
Staliśmy w tym pustym pomieszczeniu przez dłuższy czas po jej wyjściu. W końcu Alex zwrócił się do mnie z uśmiechem.
„Przygotujmy to,” powiedział. „Nawet jeśli nie wiemy dla kogo jeszcze.”
Malowaliśmy ściany na ciepły żółty kolor i wieszaliśmy delikatne zasłony, które powiewały, gdy okna były otwarte. Znaleźliśmy drewniane łóżko w sklepie z używanymi rzeczami, a Alex spędził dwa weekendy na jego wygładzaniu i polerowaniu, aż zajaśniało.
„Wasze szczęśliwe zakończenie nadejdzie.”
Napełniłam małą półkę książkami obrazkowymi, niektóre były z mojego dzieciństwa, inne znalazłam w sklepach z używanymi rzeczami z małymi, odręcznymi notkami w środku okładki.
Chociaż pokój był pusty, wydawało się, jakby czekał.
Spotkanie z Lily
Kiedy w końcu zadzwonili, powiedzieli, że jest dziecko, które moglibyśmy chcieć poznać. Nie podali wielu szczegółów, jedynie imię, wiek i informację, że jest „bardzo cicha”.
Centrum adopcyjne było jasne i chaotyczne.
Przyprowadziła nas pracownica socjalna o imieniu Dana. Była ciepłą kobietą z miłymi oczami, trzymającą teczkę blisko piersi. Prowadziła nas przez pokój aktywności, w którym bawiło się tuzin dzieci, niektóre się śmiały, inne zajmowały sztuką lub klockami.
Nie mieliśmy listy kontrolnej ani specyficznych preferencji.
„Nie ma potrzeby, aby cokolwiek było wymuszone.”
Jednak, gdy przechodziliśmy od dziecka do dziecka, oferując niewielkie uśmiechy i delikatne powitania, nic w moim sercu się nie poruszyło. Wszystkie były piękne i radosne na swój sposób, ale nie poczułam tego pociągu, którego zawsze się spodziewałam.
Wtedy Alex cicho dotknął mnie w ramię i skinął głową w stronę dalekiego rogu pokoju.
„Nic tutaj nie powinno być wymuszone.”
„Megan,” powiedział cicho. „Patrz tam.”
Obejrzałam się. Mała dziewczynka siedziała z nogami skrzyżowanymi przy ścianie, trzymając w zakurzonej szarej zabawce królika. Nie bawiła się. Nie mówiła.
Po prostu… _stała._
„Lily,” powiedziała Dana, jej głos stał się bardziej miękki. „Myślałam, że możecie ją polubić.”
„Dlaczego?” zapytałam.
„Nie mówiła od lat. Nie odkąd zmarła jej mama. Próbowaliśmy terapii i wielu innych metod, ale ona jest… traumatyzowana. Trudno jest to określić.”
Podeszliśmy do niej.
„Cześć, Lily,” powiedziałam, powoli klękając przed nią. „Jestem Megan, a to jest Alex.”
„Nie mówiła od lat.”
Trzymała swojego królika mocniej, ale nie zareagowała.
„Lily nie angażuje się,” powiedziała Dana. „Nie zdziwcie się.”
Jednak nie szukałam zaangażowania. Chciałam, żeby wiedziała, że ją widzimy. Przyjęliśmy jej obecność i milczenie. I że to w porządku, żeby po prostu… _być._
„Czy możemy zostać na chwilę?” Alex zapytał.
„Mogę tylko być twoim przyjacielem.”
Siedzieliśmy. Ona pozostała cicha. Ale nie odwróciła się.
„Chcę ją,” powiedziałam cicho. „Chcę dać temu dziecku dom.”
„Chcemy Lily.”
Przygotowanie dokumentów zajęło nam trzy tygodnie, zanim przywieźliśmy ją do domu. Lily nie powiedziała nic podczas przejażdżki samochodem, ale przez cały czas patrzyła przez okno, jej mała twarz pozostała bez wyrazu.
W domu weszła do żółtego pokoju i powoli się rozglądała. Jej dłoń muskała krawędź półki. Usiadła na łóżku, trzymając swoją zabawkę.
„Po prostu chcieliśmy, żeby nasza dziewczynka czuła się bezpiecznie.”
Każdy kolejny dzień był pełen małych zwycięstw.
- Pierwsze pozwoliła mi uczesać włosy, podając mi fioletową gumkę do włosów, gdy kończyłam.
- Następnie pozwoliła Alexowi pokazać jej, jak związywać sznurówki.
- Pewnego wieczoru trzymała moją rękę krótko po kolacji, utrzymując kontakt wzrokowy i delikatnie się uśmiechając.
„Nigdy przez ten czas nie mówiła.”
Aż wreszcie pewnej nocy zasnęła, nie trzymając królika.
My udaliśmy się do psychologa dziecięcego. Zrównaliśmy wszystko z chęcią zapewnienia Lily najlepszej opieki.
„Wszystko, co znajdziemy, poradzimy sobie,” powiedział Alex. „Ale chcę mieć pewność, że jeśli potrzebuje pomocy, dostanie ją.”
Psycholog wyjaśnił, że cisza Lily wydaje się być formą ochrony. Może znów zacznie mówić, ale tylko, jeśli będzie chciała. I tylko wtedy, gdy poczuje się całkowicie bezpiecznie.
„Inne oznaki są naprawdę zachęcające,” uśmiechnął się. „Tak więc, myślę, że to tylko kwestia czasu z małą Lily.”
Więc czekaliśmy.
Dzień, w którym wszystko się zmienia
Minęło sześć miesięcy.
Rysowała z determinacją, jej kredka poruszała się powoli, ale z zamiarem.
Podeszłam, aby podziwiać jej dzieło, spodziewając się typowych rysunków: kwiatów, drzew lub okazjonalnych zwierząt w neonowych kolorach.
Lily narysowała dom.
To był dwupiętrowy dom z drzewem obok, dużym oknem na drugim piętrze i niejasną sylwetką stojącą za szybką.
To nie był tylko dziecięcy rysunek. Wszystko było szczegółowe.
Obejrzałam się przez okno, ponieważ Lily narysowała dom naprzeciwko ulicy.
„To piękny rysunek, kochanie,” powiedziałam cicho. „Czyj to dom? Czy byłaś tam wcześniej?”
Oczywiście nie odpowiedziała.
Potem zwróciła się do mnie i po raz pierwszy od momentu, gdy ją spotkaliśmy, położyła mi dłoń na policzku.
„Moja mama,” powiedziała. Jej głos był chropowaty i niepewny. „Ona mieszka w tym domu.”
Na początku nie poruszyłam się. Głos Lily pojawił się tak cicho, tak nagle, że mój umysł nie mógł nadążyć za tym, co usłyszałam. Przez sześć miesięcy żyliśmy w milczeniu.
„Moja mama mieszka w tym domu.”
Wezwałam Alexa. Mój głos zadrżał, gdy wypowiadałam jego imię.
„Co się stało? Co się wydarzyło?!” zapytał, zbiegnął po schodach, jego twarz napięta z niepokoju.
„Ona mówiła,” wyszeptałam. „Alex! Lily… powiedziała!”
„Naprawdę?! Co powiedziała?” Jego oczy rozszerzyły się z zdumienia.
Wskazałam w stronę rysunku, który trzymała w rękach. Nadal kolorowała sylwetkę w oknie, spokojna i cicha, jakby nic się nie wydarzyło.
„Powiedziała, że jej mama żyje,” powiedziałam. „I że mieszka w domu naprzeciwko ulicy.”
„Kochanie,” powiedział Alex, klęcząc obok nas. „Czy możesz to powtórzyć? Co to znaczy? Twoja… mama?”
„Moja mama mieszka tam,” znowu powiedziała Lily.
„Co to znaczy? Twoja… mama?”
Tamtej nocy Alex próbował to racjonalizować.
„Może pamięta inny dom. Albo po prostu… marzy? Może to echo traumy?”
Jednak nie mogłam przestać o tym myśleć. A następnego ranka, gdy znalazłam Lily znowu stojącą przy oknie, wpatrującą się w dom w milczeniu, wiedziałam, że muszę sama to sprawdzić.
Zeszłam na ulicę i zapukałam.
„Muszę się o tym przekonać samodzielnie.”
Kobieta, która otworzyła drzwi, wyglądała zaskoczona na mój widok. Była w moim wieku, z ciemnymi włosami związanymi w luźny warkocz i oczami, które wyglądały na zmęczone, ale pełne życzliwości.
„Cześć, mam na imię Megan,” powiedziałam uprzejmie. „Mieszkam naprzeciwko.”
„Jestem Claire,” odpowiedziała. „Wprowadziliśmy się kilka tygodni temu.”
„Może to brzmieć dziwnie, Claire,” kontynuowałam, tracąc nieco odwagę. „Ale… czy znasz małą dziewczynkę o imieniu Lily?”
„Nie,” odpowiedziała powoli, prawie niepewnie. „Nie sądzę. Dlaczego?”
Wahałam się, zanim znów się odezwałam. Claire była bardzo grzeczna, ale widziałam, jak jej oczy zaczynały się gmatwać. _Nie miałam o to do niej pretensji. Byłam obcym człowiekiem, stojącym na jej progu, pytającym o dziecko, którego nie znała._
Później wyjęłam telefon i pokazałam jej jedyne zdjęcie, które mieliśmy matki biologicznej Lily. Zostało zrobione lata temu, lekko ziarniste, ale rysy były wyraźne. Odwróciłam ekran w jej stronę.
„To… może wyglądać niekonwencjonalnie, wiem.”
„To jest matka Lily,” wyjaśniłam. „Lily jest naszą córką. Przyjęliśmy ją sześć miesięcy temu.”
Kiedy mówiłam, Claire opierała się blisko, aby bliżej przyjrzeć się zdjęciu. Jej twarz nieznacznie zbledła.
„Ona wygląda jak ja, Megan,” wymówiła.
Kiwnęłam głową.
„To również mnie zaskoczyło,” zgodziłam się. „Kiedy otworzyłaś drzwi, myślę. Ale nie sądzę, że Lily rozumie, co widzi. Może spotkanie z tobą mogłoby jej pomóc? Umożliwić jej oddzielenie wspomnienia od… prawdy.”
„Jeśli pomoże twojej małej dziewczynce, to oczywiście. Z radością się z nią spotkam. Tylko… może… _powiedz mi_, co powiedzieć?”
Kiedy Claire przyszła, Lily na początku się zestresowała. Ale Claire powoli klęknęła przed nią.
„Nie jestem twoją mamą, kochanie,” powiedziała. „Ale wiem, że wyglądam jak ona. Nie mogę nią być… ale chętnie będę twoją przyjaciółką.”
Lily długo się jej przyglądała, a potem kiwnęła głową. Nic więcej nie powiedziała, ale jej ramiona się rozluźniły, a ona się uśmiechnęła.
Claire stała się znajomą twarzą w naszym życiu. Machając z werandy, przynosząc ciastka, czy siedząc z nami na trawie, podczas gdy Lily rysowała.
„Będę twoją przyjaciółką.”
Z czasem Lily zaczęła znów mówić, na początku cicho, ale potem coraz pewniej. Opowiadała mi historie o swoim króliku, o marzeniach, które miała, i o rzeczach, które sprawiały, że się śmiała.
Przestała stać przy oknie.
Pewnego ranka wkroczyła między Alexem a mną do łóżka i się uśmiechnęła.
„Kocham was, Mamo i Tato,” wyszeptała, zanim zasnęła.
Lily ma teraz siedem lat. Jej królik nadal śpi obok poduszki, ale czasami zostawia go na półce. W naszym korytarzu jest zdjęcie nas wszystkich: ja, Alex, Lily i Claire, wszyscy siedzący na schodach przed domem.
Nie każdy dostaje rodzinę, której myśleli _że pragną._ Ale czasami, jeśli mają szczęście, dostają taką, jaką _potrzebują._
Co myślisz, co dalej wydarzy się z tymi postaciami? Podziel się swoimi myślami w komentarzach na Facebooku.
Lily jest teraz częścią naszej rodziny, a my jesteśmy wszyscy wdzięczni za drogę, która doprowadziła nas do siebie.