->

Dlaczego Renata postanowiła walczyć o swoje życie

 

„Dlaczego ta kobieta szuka jedzenia w śmieciach?” zapytała dziewczynka ojca. To pytanie sparaliżowało Renatę. Z trudem złapała oddech, czując, jak pod jej stopami zapada się ziemia.

„Nie patrz na nich”, usłyszała wskazówkę mężczyzny, a jej dłonie drżały, gdy próbowała znowu chwycić mokrą tekturę z kontenera.

Tego dnia Renata, która jeszcze kilka tygodni temu piła kawę w Starbucks, teraz szukała puszek do sprzedaży za drobne grosze. „Zimno ci, tato? Drżysz” – znów odezwała się córka. Jej niewinność bolała bardziej niż grymas pogardy, który widziała.

 

Pomimo zmęczenia, Renata próbowała przetrwać. Wygrzebała z odpadów plastikową butelkę, dwie puszki i kawałek miedzi mogący być wart coś. Zbliżały się kroki i mężczyzna powiedział, „Przykro mi. Chciałem tylko, żebyście nie czuli się źle.”

Na widok elegancko ubranego mężczyzny z drogim płaszczem i butami, Renata poczuła się jak wyrzut sumienia. Co się z nią stało, zapytała siebie, czując wzrok dzieci, które nie powinny jej znać.

Jednak dziewczynka wyciągnęła rękę z gorącą czekoladą „Czy chcesz? Mój terapeuta mówi, że pomaganie innym sprawia, że czujemy się lepiej.” Mężczyzna klepnął jej ramię, widząc przestraszoną Renatę. “To nie jest jego problem.”

W tym momencie Renata podjęła decyzję. “Nie mogę tego przyjąć” – szepnęła, ale serce jej pękało. Miała takie samo prawo być bezdomną architektką, jak on prawo do posiadania czystych rąk.

„Zabierz to,” powiedziała. „Wiesz dlaczego to robisz? Bo małe dziewczynki nie powinny martwić się o puste brzuchy swoich ojców.”

„Nie widzę, dlaczego miałoby mi to przeszkadzać.” Rozmawiając z dzieckiem, dotknął jej ramienia. „Bądź wdzięczna za czekoladę.” Renata wzięła głęboki oddech, wzruszając ramionami. Właśnie nic nie znaczylo, a przynajmniej zajmowało, więc postanowiła to zaakceptować.

Jej życie, które jeszcze miesiąc temu miało sens, teraz runęło w gruzach. „Jestem Renata Salazar.” Tak zaakceptowała bycie osobą z ulicy. Zgubiła słowa, które wypowiedziała i to wystarczyło.

Proces toczył się błyskawicznie, a Renata narzekała na zawrotku głowy myśląc, co z Nią jest nie tak. W kilka tygodni po głodowej walce z rzeczywistością, jej projekt, który stanowił dla niej chwałę, wydawał się tak zwyczajny. Co było nie tak, że to wszystko się zawaliło?

„Kto to jest? Daj spokój.” Na próżno opierała się na blasku ich twarzy, widząc podjętą decyzję. Wewnętrznie czuła się potwornie, jakby nikt około niej nie zrozumiał. Widziała jedynie błyski radości, ale jej dusza rwała z przerażenia na to, co musiała podjąć.

Pracowała jak opętana, mogąc poprawić każdą inną cechę. „Projekt to ja” – zgrzytnęła zęby. Jej nadzieje na przyszłość legły w gruzach. A może coś w końcu się wydarzy?

Przytłoczona niepewnością, Renata odważyła się podjąć wyzwanie, by zbudować życie od nowa. A kiedy minęło pięć miesięcy, ponownie zainwestowała swoje serce w wszystko. Zobaczyła, że nadciąga prawdziwy niepokój.

Wtedy zrozumiała, że nadzieja to luksus. To w końcu o to chodzi! Już nie czując w sobie winy, Renata zdobyła się na siłę, by spojrzeć w te same oczy, które były dawniej zatracone.

Na koniec, świat wlał się w jej duszę. Odnalazła się, spotykając się z dawnymi przyjaciółmi i byłymi współpracownikami, którzy stawiali na nią jako architekta. Jak można przeżyć, gdy otoczenie potrafi być wrogie? Skąd miała brać siłę na nowe dni?

Wszystko, co miała, polegało na zaufaniu, a jego brak była wielką raną, ale przetrwała. Znalazła przyjaźń w obcym mieście, kwitła jak fresk w nowym życiu. Dziękowała losowi, że znalazła prawdziwy sens.

Wnioski:

  • Od wzlotów do upadków – życie Renaty pokazuje, jak cenne są nadzieje.
  • Wsparcie może przyjść z nieznanej strony, ale trzeba być otwartym.
  • Nie można się poddawać, zwłaszcza kiedy życie wymaga jeszcze jednej walki.

Tak wielu ludzi ma swoje walki. Renata jest ucieleśnieniem nadziei, tego, co można zbudować, kiedy ma się dość determinacji.