->

Magiczne Odkrycie Nowej Sekretarki w Biurze

 

Jakie Tajemnice Wiążą Sekretarkę z Jej Szefem?

Winda szybko wznosiła się w szklanym wieżowcu, odbijając jasne niebo Paryża.
Sofia Ménard mocno ściskała teczkę ze swoim CV, w myślach powtarzając wszystkie rady, które jej matka dała jej tego poranka.
Jeszcze nigdy nie czuła się tak zdenerwowana.
Ta praca mogła wszystko zmienić.

– **35. piętro. Kancelaria Moreau & Associés**, ogłosił metaliczny głos.

Sofia głęboko wzięła oddech, wygładziła swoją czarną spódnicę – to była jedyna naprawdę elegancka odzież, którą posiadała – i poszła w kierunku recepcji.

Jej obcasy stukały na marmurowej podłodze, podczas gdy obserwowała dyskretny luksus w jednym z najbardziej renomowanych gabinetów prawniczych w stolicy.

– _Dzień dobry, jestem Sofia Ménard, nowa sekretarka Mistrza Moreau_, powiedziała z większą pewnością, niż rzeczywiście czuła.

Recepcjonistka, elegancka kobieta z doskonale ułożonym bunem, zlustrowała ją wzrokiem zza okularów.

– Idealnie się składa. Mistrz Moreau nie znosi spóźnień.

Claire na ciebie czeka, wyjaśni twoje zadania.

Sofia podążyła za Claire, starszą kobietą o łagodnej twarzy, ale przenikliwym spojrzeniu.

Przechodziły przez korytarze, gdzie prawnicy w drogich garniturach szeptali o sprawach wartym miliony euro.

To był świat oddalony od jej rzeczywistości, gdzie każdy koniec miesiąca był walką o opłacenie leków dla matki.

– Mistrz Moreau ma duże wymagania – tłumaczyła Claire. – Perfekcyjna punktualność, doskonała organizacja, absolutna dyskrecja. I najważniejsze: nigdy nie przerywaj, gdy jest w trakcie ważnej rozmowy telefonicznej.

Sofia kiwnęła głową.

– Kiedy mogę go poznać?

– Teraz. Już na ciebie czeka.

Biuro Mistrza **Armanda Moreau** było dokładnie tym, czego się spodziewała: eleganckie, budzące respekt, z ogromnym oknem wychodzącym na całe Paryż.

Ciężkie, ciemne półki wypełniały ściany; za dużym biurkiem mężczyzna w wieku 53 lat podpisywał dokumenty, nie podnosząc głowy.

Jego siwiejące, starannie ułożone włosy, garnitur szyty na miarę: wszystko w nim emanowało władzą i bogactwem.

Gdy w końcu podniósł wzrok, Sofia poczuła dziwny dreszcz.

Jego szare, przenikliwe oczy były … i niesamowicie smutne.

– _Pani Ménard_, powiedział głęboko, _proszę usiąść._

Posłuchała. Moreau mówił o swoich oczekiwaniach, ale Sofia ledwo słuchała.

Jeden szczegół na biurku przyciągał całą jej uwagę.

W srebrnej ramce leżało stare zdjęcie.

Mała dziewczynka mająca cztery lata, w białej sukience, z słonecznikiem w ręku.

To była ona.

Ten sam słonecznik zerwany w parku w Lyonie, ta sama sukienka, którą matka zachowała w pudełku.

Ten sam znak na rogu.

Świat wydawał się zatrzymać.

– Słyszy mnie pani, Mademoiselle Ménard? – zapytał Moreau.

Sofia musiała wziąć oddech, by nie zasłabnąć.

– Przepraszam… to zdjęcie…

Oczy Moreau’a stwardniały. Wziął ramkę do rąk, z delikatnością, jakby trzymał święty przedmiot.

– Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek to zobaczę… – wymamrotał.

Sofia poczuła, jak jej serce przyspiesza.

– Ta mała dziewczynka… to ja.

Moreau zamknął oczy, jakby to potwierdzało bolesną prawdę.

– Wiem.

– Jak… ?

Położył ramkę, nie puszczając jej naprawdę.

– To zdjęcie należało do twojej matki.

Oddech Sofii ugrzązł w gardle.

– Znał pan moją matkę?

Jego szare spojrzenie stało się jeszcze ciemniejsze.

– Mieliśmy romans ponad dwadzieścia lat temu. Zniknęła bez wyjaśnienia. Zostawiła mi to zdjęcie… oraz list.

Otworzył szufladę i podał jej stary list.

„Armand, przepraszam. Nie mogę zostać. To, co wydarzyło się w twoim biurze… oni tego nie zapomną. Obserwują nas. Nie chcę, aby Sofia dorastała w strachu. Jeśli kiedykolwiek ją znajdziesz, chroń ją. Nie może znać prawdy.”

– _Zagrożenie? Jakie biuro?_ zapytała Sofia.

Zanim Moreau zdążył odpowiedzieć, drzwi nagle się otworzyły.

Claire weszła, blada jak ściana.

– Mistrzu… musimy ewakuować. Bezpieczeństwo donosi, że uzbrojona grupa właśnie weszła do budynku. Szukają pana… i Mademoiselle Ménard.

– Szukają mnie? – jęknęła Sofia.

Moreau skoczył jak oparzony.

– Są szybsze, niż się spodziewaliśmy…

– Kim są? – zapytała Claire.

– Tym, przed czym uciekała twoja matka – odpowiedział, chwytając rękę Sofii.

W korytarzu zapanował hałas.

– _Co miała przed czym uciekać?_ – zadrżała Sofia.

Wziął głęboki oddech.

– Sofia… nie jesteś tylko moją córką. Jesteś spadkobierczynią sprawy, która może zniszczyć najsilniejszą organizację przestępczą w kraju.

Twoja matka ukradła dowody. Ukryła je… z tobą.

Sofia zatoczyła się.

– Z… mną?

– Na zdjęciu. W słoneczniku. Wszystko zaczyna się tutaj.

Drzwi eksplodowały pod naporem taranu.

Uzbrojeni mężczyźni wtargnęli do biura.

Z nieznanego jej powodu, Sofia zerwała zdjęcie z ramki.

Na odwrocie: wyryty symbol, kod, data.

Uzbrojeni mężczyźni wymierzyli w nią swoje bronie.

Sofia uniosła zdjęcie.

– Wiem, gdzie jest pełny archiwum.

Ci mężczyźni zamarli.

Ich przywódca zbliżył się.

– Chcemy ją żywą.

Moreau stanął przed nią.

– Musicie przejść przez mnie.

Przywódca pokręcił głową.

– Niepotrzebne. Już wykonałeś swoją część, Mistrzu Moreau.

Sofia zamarła.

– _Ma… co?_

– To on wskazał naszą lokalizację dzisiaj rano. Tak nas znaleźliśmy.

Świat Sofii pękł.

Moreau pobladł.

– Sofia… nie miałem wyboru… Później żałowałem…

– Sprzedano mnie? – wymamrotała.

Przywódca uśmiechnął się zimno.

– Chciał ocalić własną skórę. Ale wygląda na to, że zmienił zdanie.

Moreau upadł na kolana.

– Przepraszam…

Sofia otarła łzę.

– Nie mogę.

Ścisnęła zdjęcie w dłoni.

– Chcecie archiwum? Idźcie za mną.

Przywódca skinął głową.

Sofia przeszła obok Moreau, nie spoglądając na niego.

Tuż przed przekroczeniem drzwi, powiedziała:

– Nie jestem już małą dziewczynką, którą zostawiłeś, tato.

Jestem kobietą, która dokończy to, co zaczęła mama.

Drzwi zatrzasnęły się za nią.

Podsumowanie: W tej pasjonującej opowieści każda scena wprowadza nas w niepewność i napięcie, ukazując przeszłość Sofii oraz złożoność jej relacji z ojcem. W miarę jak odkrywa prawdę, jej siła i determinacja rosną, zapowiadając emocjonującą dalszą część historii.